Patrzeć sądom na ręce!

Bartosz Pilitowski

Prezes zarządu Fundacji Court Watch Polska

 

Zwrócenie uwagi na drobne kwestie może wpływać na funkcjonowanie całych grup społecznych i instytucji.

Co jest największym problemem sądownictwa w Polsce?

Wskażę na kwestię braku odpowiedzialności za błędy i uchybienia, które podważają wiarę w to, że dany sędzia jest niezawisły. Jeśli mamy do czynienia z osobą, która popełnia rażące błędy lub okazała się podatna na zewnętrzne wpływy, nie powinna ona dalej pełnić urzędu. To wyzwanie dla samego środowiska sędziowskiego, które powinno tu ustalać sobie surowe standardy. Trzeba pamiętać, że to zdecydowanie nie jest praca dla każdego – nawet najlepszego merytorycznie – prawnika. Tu liczą się także charakter i postawa budząca zaufanie i respekt.

To wiąże się z inną sprawą: wyborem i awansem sędziów. Obecnie to system, który budzi wątpliwości choćby dlatego, że Krajowa Rada Sądownictwa jest przeładowana pracą i brak jest możliwości wszechstronnego sprawdzania wszystkich kandydatur. Decydujący głos mają w niej sędziowie, czego konsekwencją jest to, że sędzią rzadko zostaje osoba z doświadczeniem – adwokat, radca, prokurator czy profesor prawa. Obecnie najczęściej zostają nimi osoby świeżo po aplikacji sędziowskiej lub asystenci sędziowscy.

Naszym zdaniem, jako fundacji Court Watch Polska, zupełnie przemilczany jest problem realizacji konstytucyjnej normy, iż wymiar sprawiedliwości sprawowany jest z udziałem czynnika społecznego. Z sądów zostali prawie zupełnie wyrugowani ławnicy. Zamiast uczynić tę instytucję bardziej funkcjonalną, po prostu się jej pozbyto, godząc w realizację naszych konstytucyjnych praw.

Kieruje pan Fundacją Court Watch Polska, która prowadzi obywatelski monitoring sądów. Na czym on polega?

To forma badania społecznego, a równocześnie narzędzie kontroli instytucji publicznej – w tym wypadku wymiaru sprawiedliwości. Jego specyfika polega na tym, że w monitoring zaangażowani są nie naukowcy czy aktywiści społeczni, lecz zwykli obywatele, wolontariusze, często studenci, którzy uczestniczą w rozprawach sądowych w charakterze publiczności. Przekazują nam swoje spostrzeżenia za pomocą kwestionariuszy obserwacji, które ułatwiają analizę danych. Dodam, że w ciągu trzech lat działalności przeprowadziliśmy ponad 16 tys. obserwacji rozpraw i ponad 1,5 tys. obserwacji infrastruktury sądów.

Praca obserwatorów dostarcza nam sporej wiedzy o tym, jak działają polskie sądy i jak są postrzegane przez zwykłych ludzi. Badanie przynosi rezultaty również w odniesieniu do przestrzegania w sądach norm nieformalnych, choćby kultury zachowań sędziów, sposobu traktowania uczestników rozpraw. Monitoring ma także wymiar edukacyjny i pedagogiczny. Ta funkcja jest szczególnie ważna w przypadku osób, które w przyszłości same będą pracowały w sądach.

Co zawierają kwestionariusze?

Np. pytania o to, czy sędzia odnosił się w sposób agresywny lub niekulturalny do uczestników rozprawy. Interesuje nas również to, czy WC dla interesantów w sądzie było czyste i wyposażone w mydło i papier toaletowy. Bo to kwestia ukazująca niepisane normy kulturowe, obowiązujące w instytucjach publicznych. Pytamy też, w jakim stopniu gmach danego sądu jest dostępny dla osób niepełnosprawnych, a zatem czy one nie czują się pokrzywdzone już przy próbie wejścia do instytucji publicznej.

Jednak powszechne niezadowolenie ze sposobu działania polskich sądów bierze się z zupełnie innych problemów. Dlaczego to nie o nie pytacie?

Istnieje wiele organizacji, które zajmują się sprawami związanymi z wymiarem sprawiedliwości, jakością orzecznictwa. My, jako socjologowie prawa, chcieliśmy to uzupełnić o inną perspektywę, która także jest udziałem zwykłych obywateli spotykających się z sądem. W swojej działalności odwołujemy się do teorii „zbitej szyby”: zwrócenie uwagi na drobne kwestie może wpływać na funkcjonowanie całych grup społecznych i instytucji.

Nasza działalność ma też ukazywać sędziom, administracji publicznej związanej z sądownictwem, że ich praca nie polega jedynie na formalnej trosce o prawo, ale że funkcjonują w przestrzeni publicznej i wypełniają w niej określoną misję społeczną.

Kładziemy również nacisk na to, że nasze działanie ma na celu pobudzać aktywność zwykłych ludzi, świadomość obywatelską, podmiotowość w odniesieniu do władzy publicznej, która jest w Polsce wciąż niska.

Czy jednak laicy mogą rzeczowo ocenić działanie sądów?

Zadam inne pytanie: dla kogo są sądy? Czy tylko dla pracujących tam sędziów, prokuratorów, prawników? Zapominamy często, że wymiar sprawiedliwości jest instytucją życia publicznego. Sądy działają zatem dla zwykłych ludzi, właśnie dla laików.

Konstytucja mówi, że mamy prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy przed sądem. Na to składają się nie tylko kwestie formalne, procedurowe czy legislacyjne. W grę wchodzi także to, co odnosi się do norm kulturowych i obyczajowych funkcjonujących w danym społeczeństwie.

Sądy mają także wymiar obywatelski, państwowotwórczy: reprezentanci wymiaru sprawiedliwości powinni umieć przekonać swoją postawą, że wyrok jest sprawiedliwy

Sądy mają też wymiar obywatelski, państwowotwórczy: reprezentanci wymiaru sprawiedliwości powinni umieć przekonać swoją postawą, że wyrok jest sprawiedliwy. A to wiąże się ze sposobem traktowania ludzi przez sędziów. Nierzadko są to rzeczy banalne: czy sędzia mówi wyraźnie i zrozumiale, czy zwraca się do stron arogancko, czy zachowuje elementarną uprzejmość.

Nasze działanie ma wpłynąć nie tylko na zmianę wizerunku sądów w polskim społeczeństwie, lecz także na eliminację wielu dysfunkcji oraz upowszechnienie dobrych praktyk, a w efekcie – poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

Proszę o podanie jednej, konkretnej sprawy.

Zwróciliśmy uwagę środowiska na rzecz, o której wcześniej się właściwie nie mówiło. W większości sądów istnieje zwyczaj, że prokuratorom pozwala się wchodzić wcześniej na salę rozpraw, pozostawać tam w czasie przerw. Proszę sobie wyobrazić, że czeka pan na korytarzu ze swoim obrońcą i widzi prokuratora, który bez pukania wchodzi do sali rozpraw, zamyka za sobą drzwi, a ze środka dochodzą odgłosy rozmowy. Nie wiadomo, z kim jest prowadzona: z sędzią czy z protokolantem. Nie wiadomo też, czego dotyczy: może pogody, a może prokurator przekazuje sędziemu informacje na temat sprawy, do których nie może się pan odnieść.

Zastanawiam się, na ile efektywny jest obywatelski monitoring wymiaru sprawiedliwości…

Zwrócę uwagę na „miękkie oddziaływanie”, czyli dostrzeżenie przez sędziów, pracowników i administrację sądów zgłaszanych przez nas problemów. We wspomnianej wyżej „sprawie z prokuratorami” doszło do rozmów między Ministerstwem Sprawiedliwości a prokuratorem generalnym. Niestety żadne wiążące ustalenia nie zapadły. Jednak dzięki regularnemu monitoringowi coraz rzadziej spotykamy się z sytuacjami, gdy prokuratorzy wchodzą na salę rozpraw w czasie przerw.

Z kolei dzięki temu, że od trzech lat powtarzamy monitoring, wracamy do tych samych sądów, możemy obserwować rozwój sytuacji. Dotyczy to choćby takich kwestii jak opóźnienia rozpraw wynikające z winy sędziów czy zdolność sędziego do przeproszenia/wyjaśnienia swojego spóźnienia.

Twarde dane to potwierdzają?

Zarówno pozytywne zmiany, jak i negatywne utrzymujące się tendencje opisuje nasz raport: „Obywatelski Monitoring Sądów 2012/2013”. Do analizy powyższych spraw wybraliśmy siedemnaście sądów okręgowych i rejonowych, w których w obu ostatnich falach monitoringu każdorazowo nie mniej niż troje obserwatorów przeprowadziło co najmniej po dziesięć obserwacji posiedzeń, które się odbyły. W przypadku 3/4 z tych sądów odsetek rozpraw opóźnionych uległ zmniejszeniu. W całej tej grupie sądów średni odsetek opóźnionych rozpraw spadł z 48 proc. (średnia krajowa) do 41 proc., co przy kilkutysięcznej próbie posiedzeń jest zmianą istotną statystycznie. Także w przypadku 2/3 sądów monitorowanych regularnie zaobserwowaliśmy zwiększenie odsetka tych opóźnionych rozpraw, gdzie sędzia podał jednak przyczynę opóźnienia lub za nie przeprosił.

Znacząco spadł również odsetek obserwacji, gdzie wolontariusz zauważył, że prokurator lub pełnomocnik mógł pozostać w sali rozpraw, podczas gdy pozostali uczestnicy postępowania musieli ją opuścić. Spośród wszystkich monitorowanych regularnie sądów tylko w trzech nastąpił wzrost tego wskaźnika. W pozostałych czternastu zdarza się to coraz rzadziej.

 

Krzysztof Wołodźko

Publicysta „Nowego Obywatela”

 

Nowa Konfederacja
INTERNETOWY TYGODNIK IDEI, NR 8/2013, 28 LISTOPADA–4 GRUDNIA, CENA: 0 ZŁ
„Nowa Konfederacja” nr 8/2013

O Autorze

Krzysztof Wołodźko
Krzysztof Wołodźko
Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”. Publicysta „Nowego Obywatela”, członek zespołu „Pressji”, stały współpracownik pisma „KONTAKT”; regularnie pisze też dla miesięcznika „Znak”, „Gazety Polskiej Codziennie”, tygodnika „wSieci”, portali Lewicowo.pl, Plac Wolności, wGospodarce.pl, DEON.pl; publikuje również na łamach „Frondy”, „Christianitas”, rzadziej „Rzeczpospolitej”. Niegdyś współpracował z jezuickim „Życiem Duchowym”, a później postkomunistyczną „Trybuną”.


Skomentuj artykuł
  • WordPress(0)
  • Facebook(0)
  • Google Plus(0)

Skomentuj jako pierwszy "Patrzeć sądom na ręce!"

Zostaw swój komentarz

Twój e-mail nie zostanie opublikowany.


*


ZABEZPIECZENIE ANTYSPAMOWE - w celu zabezpieczenia przed robotami spamującymi prosimy rozwiązać proste zadanie. *
Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.